Udostępnij:

Dlaczego wybrałem CREO?

W tym wpisie chciałbym się jakoby wytłumaczyć dlaczego wybrałem CREO jako primary CAD w mojej firmie :)

Na jaki CAD postawić?

To pytanie, które zadaje sobie wielu inżynierów na swojej drodze zawodowej. W większości przypadków nie mamy zbytnio wyboru i pozostaje nam dostosować się do oprogramowania, które przyjęło się w firmie, w której pracujemy.

Ale gdyby mieć na to wpływ…?

Żeby odpowiedzieć sobie na to pytanie szczerze, trzeba trochę drogi z danym softem przejść i nie można polegać na opiniach handlowców, których rolą jest sprzedać. Często bywa tak, że nie jest tak kolorowo jak opowiadał pan w garniturze… wychodzi to na jaw po pewnym czasie, gdy wchodzimy głębiej, a po zakupie trudno się z tego softu wycofać… bo mimo, że ma wiele mankamentów to przecież działa, wszyscy się do niego przyzwyczailiśmy i co najważniejsze mamy taka bazę modeli, które trudno będzie edytować w innym programie. To pułapka, w którą wpada wiele firm.

W życiu trzymam się zasady, że nie stać mnie na tanie rzeczy. I, że kupując Fiata albo Hyundaia w najwyższej wersji wyposażenia, będę posiadaczem auta, które od podszewki jest projektowane, żeby konkurować ceną i w założeniach nie jest w stanie sprostać jakością autom takich marek jak Volvo czy Audi. Niestety migoczące, tandetne bajery i atrakcyjna cena, przekonują tych, którzy nie odrobili lekcji.

Obecnie wiele systemów CAD, które do tej pory uważane były za te o mniejszych możliwościach zostało wyposażonych w wiele naprawdę funkcjonalnych bajerów. Myślę, że dobrym przykładem jest tu Solid Works oraz Inventor – większość inżynierów poznaje je już na uczelniach technicznych i większość w nich pracuje ze względu na łatwiejszą dostępność, popularność i niższą cenę. No właśnie… niższą cenę. Otóż okazuje się, że silna konkurencja ze strony wyżej wspomnianych zmusiła firmy oferujące systemy CAD premium do obniżek (niech żyje wolny rynek!) i jak się okazuje różnica w cenie, jest niewielka… i dopłacając możemy poczuć się jak w Volvo. Podobnie jest z CREO, CAD który szczególnie w Polsce nie jest zbyt rozpowszechniony, w standardowej licencji Design Essentials oferuje baaardzo dużo.

Co mnie przekonało?

  • zaawansowane modelowanie powierzchniowe – bez problemu utworzysz model powierzchniowy od podstaw czy ze skanu 3D,
  • moduł flexible modelling, dający niesamowite możliwości edycji cech bez względu na pochodzenie modelu,
  • creo simulate – zaawansowane narzędzie, w którym możesz przeprowadzić profesjonalną symulację FEA, zobaczysz rozkład stanu naprężenia, odkształcenia, siły reakcyjne. Tutaj, co prawda, jestem nieco zawiedziony, bo pan w garniturze oczywiście „zapomniał” nadmienić, że niektóre funkcjonalności wymagają zakupu wyższej licencji, ale i tak jest dobrze.
  • moduł framework, który doskonale sprawdza się w budowie konstrukcji z profili wszelkiego rodzaju, a wsparty narzędziami do tworzenia konstrukcji spawanych i symulacjami stanowi kompletne narzędzie!
  • wszechstronność – CREO to system, który jest używany przez wiele dużych firm takich jak Toyota, Hitachi, NewHolland (CNHi)… podlega zatem dużym wymaganiom dotyczącym współpracy z systemami PDM, stabilności działania, precyzji i pewnej konsekwencji w rozwoju oraz wprowadzaniu zmian. To narzędzie wykorzystywane przez profesjonalistów od wielu lat.
  • infertejs – ci, którzy pracowali we wczesnych wersjach CREO lub może nawet Pro/E, będą się śmiać przy tym punkcie, bo rzeczywiście było słabo. Jednak począwszy od CREO 4.0 (a w CREO 7.0 to już w ogóle) mogę śmiało powiedzieć, że interfejs jest intuicyjny, szybki, a jego stopień szczegółowości jest optymalny. PTC wykonało tu bardzo dobrą robotę.
  • elastyczność konfiguracji – CREO można niemalże dowolnie skonfigurować pod swoje potrzeby. Miałem okazję pracować dla firmy CNHi, która miała świetnie opracowane pliki konfiguracyjne. Znacząco przyspieszało i organizowało to pracę.

zobacz również